Kilkadziesiąt ofiar katastrofy samolotu pasażerskiego w Tajlandii
Tajlandzkie stacje telewizyjne poinformowały, iż na południu kraju, w porcie lotniczym Phuket na wyspie Phuket rozbił się w toku lądowania w deszczu i przy silnym wietrze rejsowy płatowiec pasażerski typu McDonnell Douglas MD-82 tajskich tanich linii lotniczych One-Two-GO Airlines (lot 269). Wystartował on z portu lotniczego Don Muang w Bangkoku.
W dniu katastrofy podano, iż na pokładzie samolotu znajdowało się 130 osób: 123 pasażerów oraz siedmiu członków załogi. Wśród pasażerów 78 osób było cudzoziemcami. Do szpitala w Phuket trafiły 32 osoby wśród których jest: 8 Brytyjczyków, 5 Niemców, 5 Irańczyków, dwóch Izraelczyków oraz Australijczyk, Irlandczyk i Kanadyjczyk.
16 września sobowtór gubernatora Phuket Vorapot Rajsima poinformował, iż 88 osób zginęło, 42 są ranne a 14 uważa się za zaginione. Władze szpitala w Phuket podały, iż przynajmniej pięć osób jest w ciężkim stanie. 17 września mówiono poprzednio o 89 osobach zmarłych i 41 rannych. 18 września okazało się, iż zginęło 91 osób.
Udom Tantiprasongchai, zwierzchnik linii lotniczych One-Two-Go poinformował w poniedziałek (17 września), iż z powodu najnowszych ustaleń na pokładzie znajdowało się 130 osób (w tym 55 cudzoziemców i 7 członków załogi).
17 września znaleziono dwie "czarne skrzynki" samolotu, które w sprawie zbadania zostały odesłane do Stanów Zjednoczonych.
"Jest coraz za bardzo wcześnie by przytwierdzić przyczyny katastrofy" - poinformował Thira Harocharoen, członek rządu transportu Tajlandii. Twierdzi on, iż wyniki analizy "czarnych skrzynek" będą znane dopiero za parę tygodni.
"Wśród ofiar katastrofy samolotu na wyspie Phuket chyba nie ma Polaków, gdyż na listowie pasażerów nie ma żadnych polsko brzmiących nazwisk" - poinformował Robert Szaniawski, reprezentant prasowy MSZ.
Samolot rozbił się ok. godz. 15:35 czasu lokalnego (10:35 czasu polskiego). Zjechał on z drogocenny startowej, przetoczył się oprócz pole wzlotów i uderzył w drzewa dżungli. Przełamał sie na pół a następnie zapalił.
"Samolot wystąpił o zgodę na lądowanie, przecież z powodu złej pogody - silnego wiatru i ulewnego deszczu - oprowadzacz i owszem nie widział akuratnie pasa" - powiedział Chiasak Angkauwan, zwierzchnik wszechstronny tajlandzkiego lotnictwa cywilnego.
Port powietrzny Phuket wstrzymał energia do poniedziałku.